poniedziałek, 22 września 2014

PASECZKI na jesienne snujeczki...

Niczym za magicznym dotknięciem czarodziejskiej różdżki - pokochałam jesień, odkąd tylko zamieszkaliśmy na wsi. Tak bliski kontakt z przyrodą - na co dzień i bez wysiłku, sprawił, że namacalnie poczułam się częścią cyklu świata.  To jedyny czas w przeciągu całego roku, gdy zapadam się w siebie najdalej i najszczerzej jak tylko można...w dobrym nastroju, nostalgicznie, w muzycznych rejestrach i z książkowymi gośćmi. Jest dobrze...Nawet czerwień, która ostatnio raczej drażni mnie we wnętrzach - jesienią wywołuje już tylko zachwyt, nic bowiem nie potrafi jej tak magicznie wyeksponować jak matka natura. No cóż, jak co roku o tej porze, po prostu snuję się po świecie ZAKOCHANA...w pani jesieni, w dniach o niskim słońcu, w wiatrach zza siedmiu mórz i kluczach ptasich na niebie. I nawet największy zawodowy kosmos i pośpiech tego stanu nie zmieni. W domu kolorystyczny błogostan i ukłon ku wyciszonym morskim plażom, kamiennym zboczom i wieczornej szarówce.....Ciepło, spokojnie, jasno. LEWITUJEMY rodzinnie w niezwykłej/zwykłej codzienności:) I choć to nadal z lekka zwariowany czas, bo równolegle do owej codzienności robimy zamówione sesje zdjęciowe: Wielkanocne, Bożonarodzeniowe, wiosenne, letnie, na przyszły już rok:) - to i tak ZAUWAŻAM bardzo świadomie, że wokoło piękna złota nadejszła wiekopomna:) Słoneczna...moja.



 
 

 

 








 
 

Wprowadziłam do wnętrza sporo ciepłych odcieni - kamienia, toupe, jasnego beżu. Poprzeplatane z barwą rafii, hiacyntu czy rattanu  stanowią pomost pomiędzy latem i wspomnieniem wakacji, a jesienią, która karmi cały świat ciepłą kolorystyką. Nie obyło się bez pasków:) W zeszłym roku pokazywałam wam serię "Amelie" z Dekoria - w bardzo drobne paseczki. No cóż - mam do tego motywu zdecydowanie słabość i nawet z nią nie walczę. Lubię uzupełniać przestrzeń paskowymi dodatkami. W tym roku zaś przepadłam widząc spełnienie moich wieloletnich poszukiwań. Bo wydawać by się mogło, że znalezienie tekstyliowych dodatków w grubsze paski 1 cm/1 cm -  bardzo jasne w odbiorze,  to bagatelka....No nie do końca:)
Oczywiście znów znalazłam je w Dekoria ( tkanina QUATRO - 4 warianty kolorystyczne: jasny beż, szary, czerwień, granat), złożyłam najszybsze zamówienie świata i tymże sposobem, mój biedny Paweł musiał około tygodnia  wysłuchiwać babskich zachwytów nad naszą nową roletą, poduchami i pokrowcami...Prawie święty człowiek:) Paseczki idealnie wpisały się w jesienny powolny spleen, a gdy już się na nie nagapię i wprowadzę w stan zen - podążam w stronę ZAKRĘTU:) Brzmi tajemniczo, ale to po prostu kamienne zejście do głównych drzwi. Chodnik ukończony! Było rodzinne huczne otwarcie, TANIEC radości pani domu:), przecięcie wstęgi, mowy oficjeli, szampany, orkiestra - i takie tam:):):) Paweł skończył pracę i doprowadził nasze czółnowe Avenue wprost do wycieraczki. No i cóż...trzeba było wokół owego chodnika w jeden dzień zorganizować ogród. Żeby podkreślić rangę mężowskiego projektu. No to ...dzieści roślinek zasadziłam:).  Wyszło nieźle, prawda? jakby od zawsze tu po prostu rosły:)
 


 





 
 


 
 
 
Jesienią to można jeszcze moi kochani sobie dydaktycznie pogadać z własnym psem, co to na wycieczki męskie się sam wybiera i wraca uflańdrany niemożebnie i bezwstydnie, można podziwiać róże - które chcąc jeszcze nas zadziwić kwitną niczym wariatki, można zapatrzeć się w zachwycie na dzikie winko i marcinki, poobserwować rudzielca o poranku wracającego z łowów..i pomyśleć też można sobie, że ŚWIAT JEST PO PROSTU PIĘKNY:)...prawda?



 
 
 
 
 

 
 

Na zakończenie już - ...pojawiające się niczym duch w dzisiejszych zdjęciach  kalosze stanowią zapowiedź treści następnego posta...i dla ułatwienia - post nie będzie o kaloszach:) ani o szalonych tańcach w kaloszach....ale o tematyce wnętrzarskiej.  To jak? Pokusicie się o rozwikłanie zagadki?

Ściskam w jesiennym błogostanie:)
Wasze zielone czółenko:)

A nie! - jednak zanim się pożegnam, jesienną ot, od niechcenia wysnutą rozmowę z synem przytoczę:

 - mamo...a jak ja będę już duży to się ze mną ożenisz?
 - no... nie za bardzo mogę synku....po pierwsze, jako kobieta mogę wyjść za mąż, żenią się tylko chłopcy, a po drugie, widzisz, ja już mam męża.
/kosmiczne zdziwienie na twarzy Leonka/
 - NAAAAPRRAAAAWWWWWDEEEE????!!!!!!! a kto to jest mamusiu????
 - no tatuś...
 - achaaaaaa,....oj, no to spokojnie -  On się nam na pewno zgodzi

:):):):):):):):):):):):):)

To już teraz naprawdę PA PA!!!!:) Udanego tygodnia wszystkim !


Widoczne na zdjęciach:
  
Skorupy  i inne stołowe akcesoria:)
* srebrna maselniczka glamour, wiklinowe podstawki/tace pod talerze
Riviera maison - HAMPTONS www.hamptons.pl
* drewniana decha z nożem do serów, miseczki w warkocze  - DEKORIA - www.dekoria.pl
* porcelanowe kubeczki wysokie w paseczki beżowe, dzban biały  - Lene Bjerre -  LEBEAUTIFULLYwww.livebeautifully.pl
* talerzyki szare w gwiazdki - GREEN GATE/ AHOJHOME www.ahojhome.pl
* kieliszki z grubego szkła, sztućce z rzeźbionymi reęojeściami
   DESIGN BY WOMEN www.designbywomen.pl
     
Tekstylia: 
*poduchy, siedziska, koszyczek na pieczywo, roleta- tkanina QUATRO
  DEKORIA www.dekoria.pl
* pokrowiec na fotel i podnóżek z Ikea Ektorp -  DEKORIA www.dekoria.pl, tkanina ETNA
*podkładki pod talerz tekstylne, przeszywane pikowane, VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl
 
 
Inne
*duża lampa stojąca na komodzie  - Armonia www.armonia.pl
* kosz i taca wyplatana z hiacyntu - TK MAXX
* kalosze w gwiazdki - ZALANDO
* zawieszka ptaszek drewniany - OLDVICARAGE www.oldvicarage.pl
*lampiony wysokie srebrne SODO www.sodo.pl
 

czwartek, 4 września 2014

OCIEPLENIE kamieniem i MAJECZKA :)

No tak, tytuł trochę karkołomny:), ale za chwilę wybrnę z niego zdjęciami.
Ocieplenie kamieniem to nic innego jak moja ostatnia roszada kolorystyczna w domu. Srebrzystości i szarości na jakiś czas pousuwałam z zasięgu wzroku. Zdecydowanie potrzebuję cieplejszych barw...nie wiem, być może to kwestia pukającej do drzwi jesieni, być może kwestia coraz częściej używanego kominka, mojego bezdechu zawodowego z przepracowania, albo najzwyklejszego w świecie kobiecego "muszę zmienić". W każdym bądź razie, sporo u nas koloru zwanego "kamiennym", taupe, beżem ...jak kto woli.

 
 
 
 
Barwy ziemi to chyba jedne z najbardziej przyjaznych i kojących duszę odcieni, po które tak chętnie sięgamy. Nie przypadkowo znajdują się w wielu SPA  :) O naszych kolorach, którymi w ostatnich tygodniach poubierałam dom, opowiem w następnym poście. Dziś jestem u Was tak na szybko, z poranną kawą, sekundą odpoczynku, wyłączonym choć na chwilę maleńką telefonem firmowym i MAJECZKĄ, jak ją roboczo nazwaliśmy - do oddania w dobre ręce. Kochani - może ktoś chciałby maluśką kicię? Paweł z Leosiem uratowali ją w zeszłym tyg. od śmierci. Przypuszczamy, że chyba jej mamie coś się stało, bo trudno mi uwierzyć w to, żeby kocica zostawiła swoje dziecko dobrowolnie. W każdym bądź razie - malutka jest ...malutka, krucha, urocza, baaardzo pogodna, tuląca i w ogóle taka, jak z najlepiej nakręconej reklamy:) Interesuje się prasą kobiecą i najnowszymi trendami w obuwnictwie:), lubi pomyśleć, popatrzeć w oczy i oczywiście dobrze zjeść. Nauczyliśmy ją już korzystania z kuwety.  Bardzo zależy nam żeby znalazła dobry dom. Sami mamy już 3 koty i psa wielkości cielaka:). Czy ktoś z Was chciałby zatem mieć nowego prześlicznego członka rodzinki??



  


 
 


Do Trójmiasta czy w okolice Kaszub kicię dowieziemy, ale jeśli mieszkacie gdzieś dalej - też nie problem - na pewno coś wymyślimy:) Liczę na Was:) Jeśli ktoś NAPRAWDĘ chce wziąć kotkę, proszę o kontakt na maila: greencanoe@interia.pl

Ciepło beżowo "kamienne" uściski:)
Wasza zielona ZAMIAUUUUkowana:)

UWAGA! MAMY JUŻ DOM DLA MAJECZKI:):):)proszę już nie pisać maili, kicia już ma rodzinkę.




Widoczne na zdjęciach:
 
Skorupy  i inne stołowe akcesoria:)
 * filiżanka porcelanowa,
   GREEN GATE/ AHOJHOME www.ahojhome.pl
* talerzyk w gwiazdki, łyżeczka, podkładki bawełniane na stół taupe  VIILA NOSTALGIA    www.villanostalgia.pl
*doniczka z napisami,  LENE BJERRE Wonderhome www.wonderhome.pl
     
Tekstylia: 
*roleta, siedziska, w paski biało beżowe
  DEKORIA www.dekoria.pl
tkaniny: QUADRO 
 
Inne
*koszyk z hiacyntu TK MAXX
*lampy białe- allegro
*abażury - IKEA
*świeczniki - Westwing

Meble
*stół dębowy biały - DARO MEBLE www.daro-meble.pl
*krzesła bukowe białe-  allegro
*kredens - 100 latek allegro
 


wtorek, 26 sierpnia 2014

MĘSKI czynnik...

Wróciłam. Uffff.....zmęczona, natchniona, zainspirowana i oczarowana - ludźmi przede wszystkim.
Oczywiście, że zachwycały wnętrza i ogrody - ale to gospodarze domów złapali mnie za serce i oczarowali swoim optymizmem, kreatywnością, życzliwością...praca w ich obecności była po prostu czystą przyjemnością! Kochani - wszystkim Wam, u których byłam - nie tylko posiadaczom blogów - dziękuję za dobre nastawienie, za pomoc, za wspólne przygotowania...Jestem wdzięczna losowi, że mogłam Was poznać!

 
Tysiące kilometrów, bliska znajomość z polskimi autostradami i postojami na bramkach:), przemyślenia w trakcie wielogodzinnych podróży. Wiecie co? Dobrze jest czasami pobyć samemu ze sobą, dobrze jest pobyć z dala od domu - zatęsknić za bliskimi, za swoimi kątami, popracować mocno i ...popatrzeć z dystansu na własny świat, docenić to jak się żyje:) Lubię taki styl pracy - bo wracam przepełniona planami, zainspirowana innymi ludźmi, wyciszona i nakręcona jednocześnie:)! Było po prostu cudnie!
 
Kiedy tak mknęłam szosami do domu - miałam sporo czasu na podsumowanie wszystkich zdjęć, na wspominki. I w trakcie owych wspomnień uświadomiłam sobie, że we wszystkich, ale to dosłownie - we wszystkich domach, w których pracowałam - wspaniałe babki miały niesamowite wsparcie w postaci swoich partnerów czy mężów. Bardzo rzadko piszemy na blogach o naszych mężczyznach, prawda? :) Fakt - to blogi wnętrzarskie, dekoratorskie, hobbystyczne...ale za naszymi pasjami często gęsto twardo murem stoją przecież nasi mężowie, partnerzy, faceci po prostu. Ci sami zresztą na których tyle razy się wkurzamy o różne takie tam mniejsze i większe...:)
 
Mężczyźni, którzy mnie gościli, wykonali w swoich domach mnóstwo prac, bądź na nie po męsku zarobili. Wspierali swoje kobiety w najróżniejszych, czasami karkołomnych projektach wnętrzarskich:), przeprowadzali remonty na HURA, odnawiali, przestawiali, doradzali, SŁUCHALI:), znosili narzekania czy kolejne wytyczne ...cisi bohaterowie po prostu:). To ja w takim razie chciałabym tych, których miałam okazję osobiście poznać, a których żony piszą blogi - dziś wychwalić pod niebiosa. Nie mam ich na zdjęciach w większości przypadków - więc pokażę migawkowe zdjęcia z ich domów.  Dziewczyny, o których dziś również napiszę, a które znacie na pewno z blogowego świata to KLASA sama w sobie. Wszystkie pełne pomysłów, bardzo pracowite, kreatywne, mądre i śliczne:) Ale na bank nie znacie jednak ich mężów i nie wiecie co to za wspaniałe chłopaki:) Więc Wam opowiem - bo po prostu nie wytrzymam, jeśli tego nie zrobię:) 
 
 
 
"Szafę Tosi"  prowadzi Julia. Eteryczna, filigranowa, śliczna, mądra, uśmiechnięta i dobra. Wygląda niczym słodki elf:) Pisząca tak lekką ręką, że jej posty się zwyczajnie pochłania. To blog o życiu, o byciu mamą, o marzeniach...o tym co ważne ale i o tym co  ładne:) Julka ma bardzo wysmakowany gust, dzieli się  z czytelnikami  swoimi odkryciami ze świata designu dla dzieci, a ostatnio pokazuje również skrawki ich nowego rodzinnego domu. Przy Juli zaś niczym dąb stoi Adam. FACET przez prawdziwe F:) Opanowany, skupiony na rodzinie, ciepły i silny wewnętrznie jednocześnie. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie jego zaangażowanie w budowę ich domu...No wziął i dla żony i dzieci go po prosu wybudował :) Zaplanował od podszewki, dogłębnie zbadał tematykę każdego budulca i technologii, poszukał wszelkich materiałów, zamówił, uczestniczył w samej budowie...a wszystko w pół roku! A gdy o tym opowiada...najzwyczajniej promienieje:) Wiem od Juli, że Adam to prawdziwa głowa rodziny, że można na nim polegać niczym na Zawiszy, że nigdy nie zawiódł. Adam - ja dziękuję Ci za super rozmowy, za dobrą atmosferę, za pomoc na każde moje piśnięcie choćby, ...jesteś niesamowicie pogodnym człowiekiem:). Dziękuję Ci też za to, że mogłam sobie z dziką przyjemnością popatrzeć jak cudnie okazujesz uczucia swoim bliskim....No i wybudowałeś dla nich naprawdę wspaniały dom! Po prostu SZACUN:)

 




 U Magdy i Tomka byłam już kolejny raz. Wróciłam po 2 latach - a poczułam się tak, jakbym dopiero co wczoraj jadła słynny Madziowy żurek ( najlepszy na świecie daję słowo honoru). Madzia to dla mnie IDEAŁ gospodyni domowej - w dobrym, nowoczesnym tego słowa znaczeniu. To, co ta dziewczyna wyczynia w kuchni - nadaje się do książek:) ( Magda zresztą napisała cudowną książkę o pieczeniu ciasteczek świątecznych, TUTAJ możecie ją zobaczyć lub sobie kupić) Ujęła mnie od razu za serce,  niesamowitą szczerością i dobrocią - którą czuje się od niej już od pierwszych sekund poznania. Po prostu wiesz, że możesz zaufać, podzielić się swoim życiem, pogadać szczerze,  tak najprawdziwiej jak się tylko da. Przy tej ślicznej dziewczynie od wielu lat stoi murem ten sam przystojniak:) Powiem Wam jedno - dobrze jest sobie na nich popatrzeć:) I posłuchać:) I poczuć, że słowo RODZINA ma taką moc, że nic na świecie nie jest w stanie tego ruszyć. Tomek to tytan pracy i bardzo zaangażowany tata. Bardzo skupiony na rodzinie, pełen pogody ducha, towarzyski:) i przemiły. A jego ostatni wyczyn -  pokoik dla syna - jest tak zrobiony, że czapki z głów! Stałam i patrzyłam niczym osłupiała - jest bowiem wyniuniany do ostatniego szczegółu:) Tomek - no co ja Ci będę pisała...po prostu bardzo, ale to bardzo Cię lubię i szanuję - za wszystko. Za to jakim jesteś tatą dla Franka i dla Kalinki,  za to jak dbasz o Madzię...za to że czuję od Ciebie prawdę w tym co robisz. Uściski wysyłam Ci ogromniaste!



 
 

 
 
Kasia i Arek, u których spędziłam kilka dni przyjęli mnie iście po królewsku:) Gdybym miała ich określić jednym słowem powiedziałabym: MARZYCIELE:) Ale nie tacy zwykli...to są marzyciele bez granic! :) I na dodatek swoje marzenia przemieniają w czyny. Uwielbiam przebywać w obecności takich osób jak oni - bo dają tyle dobrej energii i takiego kopa do pracy:), że żadne stosy poradników pt. jak realizować swoje plany - nie są w stanie ich przebić. Kasia chyba nie potrafi choćby kilku sekund posiedzieć bezczynnie:) Z głową pełną pomysłów, robi jednocześnie kilka rzeczy, pysznie gotuje, w tzw. międzyczasie popełnia śliczne dekoracje sezonowe, zajmuje się małym Bartusiem, wymyśla nowe projekty do domu czy ogrodu. No i słucha pochwał:) Od męża. Musicie bowiem wiedzieć, że Arek wychwala swoją żonę wszem i wobec, głośno, często i prawdziwym podziwem w głosie. Miód na serce:) A do tego realizuje wszystkie Kasi pomysły albo bardzo jej pomaga:) Popatrzyłam sobie z boku na to jak płynnie się wymieniają przy opiece nad małym Bartkiem, jak bardzo Arek angażuje się w domowe sprawy, po męsku załatwia w mig co męskie, wspiera dobrym słowem w kobiecych zajęciach, ...jak uważnym  jest słuchaczem i skromnym człowiekiem. Bo to, że wykonał własnoręcznie większość prac w domu, to że wybudował magiczną altanę, że jest bardzo pomysłowy, pracowity i konsekwentny to według niego samego przecież nic wielkiego:) Arku - jesteś dla mnie supermenem:)! To jak bardzo okazujesz uczucia swojej rodzinie - to jak wiele pracy włożyłeś w Wasz dom, to jaki jesteś pracowity i jak bardzo wspierasz Kasię słowem i czynem w jej marzycielskich pomysłach - zasługuje według mnie na prawdziwy podziw. Kłaniam ci się tak nisko, jak tylko umiem.:)







 
 
Śmiejemy się często z Lucy, że jesteśmy bratnimi siostrami. A to dlatego choćby, że w trakcie rozmów telefonicznych kończymy za siebie nawzajem w pół zdania, albo robimy te same rzeczy w tym samym czasie - nie mając o tym pojęcia. Gdy zamawiam u niej elementy dekoratorskie do stylizacji czy poszewki - nie muszę zbyt wiele tłumaczyć, Lucy i tak wie dokładnie o co mi chodzi:). To niesamowita dziewczyna, z ciepłym uśmiechem na twarzy, z mądrym spojrzeniem i z duszą tak barwną, że tęcza przy niej wysiada:) Spędzając z nią czas czułam się naprawdę niczym z siorką:) Przy takiej kochanej dziewczynie nie mogłoby nie być równie uroczego faceta. No i oczywiście jest:). Janusz. Na pierwszy rzut oka spokojny...myślisz sobie - obserwator........, ale to tylko przykrywka:) Już po krótkiej wymianie zdań wiadomo - to najprawdziwsza dusza towarzystwa!:) Bije od niego taka radość życia, energia i dobre nastawienie do ludzi - że nie sposób się tymi dobrami nie zarazić:) Jeśli dodam do tego, że gotuje niczym najlepszy mistrz kuchni, zna się na budowlance i innych męskich takich czynnościach co to my nie wiemy o co chodzi, oraz że wyczarowuje dla kochanej żony remont łazienki dosłownie w kilka dni:) - to jawi nam się jakiś IDEAŁ, prawda? :):):):) ,  Janusz - bardzo Ci dziękuję za pyszności wszelakie, za przemiłe towarzystwo, za pomoc, za pogaduchy:) Liczę na to głęboko, że nie jeden raz było nam tak pogadać i się pośmiać:) Płyty oczywiście też odsłuchałam - drąc się w trakcie jazdy na całe gardło:)
 
 



 
 Na końcu opowiem Wam o Izie i Pawle, do których przyjechałam wracając już do domu. A którzy to przyjęli mnie suto zastawionym stołem, wypięknionym na błysk cudnym mieszkaniem i takim spokojem i błogością panującą w całym domu, że ruszyłam w dalszą trasę niczym po najlepszych zajęciach relaksacyjnych w spa:) Iza prowadzi pogodnego bloga o byciu mamą. Jest bardzo zaangażowana w kreatywne wychowywanie ich synków, prowadzi również zajęcia twórcze dla innych dzieci. Jeśli macie dzieciaczki - zajrzyjcie do niej koniecznie, to skarbnica pomysłów! We wszystkim bardzo wspiera ją mąż. Zawsze obok, zawsze chętny do pomocy, czuły, opiekuńczy, a jednocześnie po męsku  - szarmancki i skupiony opiekuńczo na swoim "gnieździe" :) Paweł zaimponował mi niesamowitym podejściem do synków - to po prostu tata na medal! W trakcie zdjęć świetnie się z nimi bawił, ale wiem od Izy, że również na co dzień spędza z synami bardzo dużo czasu i poświęca im ogrom swojej uwagi -  mimo etatowej pracy i innych męskich obowiązków. Pawle - cieszę się, że mogłam Cię poznać i jestem pewna, że Twoje zaangażowanie w wychowanie synków już niedługo przyniesie świetne plony, już teraz to widać - macie cudownych chłopaków!:)






Nietypowy dziś post, prawda?:) - powinnam teoretycznie napisać o wnętrzach, w których byłam...ale myślę sobie, że o każdym z wyżej wspomnianych domów przeczytacie w przeciągu najbliższych kilku miesięcy w "Moim mieszkaniu", a o męskich bohaterach - warto wspomnieć już dziś. Tak swoja drogą, mam nadzieję dziewczyny, że docenianie bardzo te swoje drugie połówki???:):):):):)
I żeby nie było - jeszcze o jednym mężczyźnie dziś napiszę. Po powrocie do domu zastałam świeżo skoszoną trawę w ogrodzie, zagospodarowaną już na jesień ogromną rabatę, wykonany kolejny etap chodnika kamiennego i czekający na nas dom wysprzątany na błysk:) Moja druga połówka znosi dzielnie wszelkie nawet najbardziej szalone czółnowe projekty, wyjazdy, sesje, przydomowe budowy, przeróbki, remonty itd. Pomaga mi w kwestiach graficznych, wspiera w pracy, popycha twórczo do przodu. Gdyby nie On - byłoby mi o wiele trudniej prowadzić firmę i być jednocześnie radosną mama i żoną. Kochanie-  dziękuję:)
Przeczytałam kiedyś takie fajne hasło: " JESTEM MATKĄ...a jaka jest Twoja SUPER MOC???" :):):):):)

pozwólcie, że je sparafrazuję:

"JESTEM MĘŻEM WNĘTRZARSKIEJ BLOGERKI
.... a ile Ty potrafisz znieść??:):):)"

To co?  - może napiszecie mi dziś dziewczyny o swoich SUPER MĘŻCZYZNACH??? Zapomnijmy na chwilę o przysłowiowych skarpetkach rzuconych w kat:), a pomyślmy-  za co ich kochamy i co muszą znosić w związku ze swoimi szalonymi, twórczymi kobietami? :) Za co ich podziwiacie?
 
 Tak na pożegnanie chciałam Was jeszcze pokierować do super projektu: zajrzyjcie TUTAJ koniecznie. Można wesprzeć budowę domu dla kózek z Jolinkowa, o którym pisaliśmy w magazynie Green Canoe Style, a na ów dom kozy BARDZO czekają. Zostało jeszcze do wpłaty tylko kilka tysięcy złotych - jeśli pojedynczo wpłacimy nawet po kilkadziesiąt złotych to wspólnie damy radę! Jola to niesamowita babka- nie poddaje się w trudnych sytuacjach, kocha swoje zwierzaki z całej siły, naprawdę warto jej pomóc!


 


Kochani - zmykam już, jadę na kolejne zdjęcia:) Ale obiecuję, że już wkrótce post...jesienny tak naprawdę:) Wprowadziłam do domu nowy kolor, wyjęłam ciepłe pledy - zaziębiło się tu na Kaszubach na dobre. Ale to za chwilę, za kilka dni - a na dziś do szybkiego zobaczenia! Czekam na Wasze opowieści o prawdziwych chłopach, których macie obok siebie.

z uściskami, Wasza czółnowa:)