poniedziałek, 13 października 2014

Każdy z nas ma MOTYW ...

Nie, nie :)...nie będziemy dziś mówili o zbrodniach ani kryminalnych zagadkach. Mówiąc o MOTYWIE miałam na myśli wnętrzarskie myśli przewodnie, które obserwujemy w naszych domach - a które to znalazły się tam całkiem przypadkowo i bezwiednie, albo wręcz na odwrót - w imię głęboko przemyślanego planu wystroju. Owe gwiazdeczki na szarych kaloszach z poprzedniego wpisu zapowiadały właśnie kwestię stosowania w designie motywów - zapożyczonych z tak wielu przestrzeni, że chyba nie da się ich posegregować definitywnie w jakieś wszechobowiązujące grupy. Pokuszę się więc o moje własne, bardzo subiektywne segregacje oparte na luźnej obserwacji ostatnich trendów. Wszyscy, którzy w najmniejszym choćby stopniu interesują się kwestiami wyposażenia wnętrz, dekoracjami, czy projektowaniem - zapytani o ostatnie BUM na rynku wnętrzarskim na pewno wskazaliby na stylistykę skandynawską, która to od ładnych kilku lat króluje na rynku rodzimym i utrzymuje się na rynkach  zagranicznych - bo tam akurat pojawiła się tak naprawdę o wiele wcześniej niż u nas. Nie będę dziś akademicko analizowała tego trendu - ale bardzo chciałabym napisać właśnie o MOTYWIE, który jest mi bardzo bliski i z którym się osobiście utożsamiam, a który to właśnie na salony z impetem wszedł wraz z nastaniem skandynawskiej mody. Mówiąc o motywie miałam na myśli NATURĘ.
 
 


 
 
I to właśnie ona otworzy nam dziś green canoe'owy segregator .... W naszym internetowym magazynie mój ukochany dział czyli: PROJEKT NATURA (do obejrzenia np. TUTAJ, albo TUTAJ, TUTAJ lub TU, z wydania na wydanie zdobywa zwolenników. Widzimy po statystykach jak coraz więcej ludzi zatrzymuje się i to na długo - na tych właśnie stronach  z myślą o  zastosowaniu motywów zaczerpniętych z natury do własnej przestrzeni. Skandynawowie, jak nikt inny dotąd potrafili z wszystkiego co nas otacza zrobić dobry design i jeszcze zaszczepić w milionach ludzi chęć do prywatnych eksperymentów ze sztuką użytkową. Bo okazało się, że zainspirowani skandynawskim wykorzystywaniem naturalnego budulca - sami sięgamy po niego i tworzymy osobiste aranżacje. Powstaje mnóstwo stron z poradnikami "jak to zrobić", sięgamy po pnie drzew, szyszki, gałęzie, suche trawy......SUPER! Ale to nie wszystko. Bo oprócz elementów martwych pojawiają nam się jako motyw przewodni również organizmy żywe:) A owady? A czworonogi puchate i najróżniejsze skrzydlate? Wszelkie wilki, sarenki, motylki?







 


 Nie uwierzę, że nie zauważyliście ich w ostatnim czasie dumnie rozpartych na poszewkach do poduszek czy na plakatach? Nawet duże marki koncernowe takie jak np. H&M home czy ZARA lansowały motywy zwierząt od kilku sezonów, ale i małe blogowe autorskie pracownie np. LUCY nie zostały w tyle. Mój ulubiony wilk właśnie z tej pracowni :


 
 Spotkałam się ostatnio, w trakcie luźnej rozmowy z projektantką preferującą we wnętrzach bardziej klasyczne, jak nie nawet rustykalne rozwiązania, z zarzutem, iż owa wszechobecna moda na Skandynawię wyparła bardzo z wnętrz KOLOR oraz  klimaty sielskie, romantyczne, schabby, prowansalskie....Rzeczywiście, światowy trend skupiony jest chyba na prostych formach. Jednak ...moi mili...każda moda kiedyś mija lub jest uzupełniana ... a wokół siebie tworzyć należy takie przestrzenie, które są kompatybilne z naszymi potrzebami i duszą...a nie te, które akurat widzimy na pierwszych stronach magazynów. Prawda? Mnie osobiście cieszą motywy zaczerpnięte wprost z natury i przeniesione na salony - jak się okazuje można je z powodzeniem stosować praktycznie w każdym stylu. I ucieszyłam się z jeszcze jednego faktu - na salony wracają KWIATY. Tak, doniczkowe kwiaty. Pamiętam, że w czasach PRLu nasze matki i babcie hodowały je z dbałością i poświęcały im ogrom czasu. Ba - bujne zielone kąty były powodem do międzysąsiedzkiej dumy. Wraz z nastaniem nowego - wyparto je z wielu polskich domów wraz z meblościankami, paździerzami  i kolorem czerwonym królującym w kuchniach. Kwiatek w doniczce bardzo długie lata "kurzył się" w kącie i postrzegany jako relikt przeszłości zdecydowanie nie grał pierwszych skrzypiec we wnętrzach. Być może nie było pomysłu jak go w "nowych" pomieszczeniach wyeksponować? A być może takie rozstanie było po prostu potrzebne - by spojrzeć na temat świeżym okiem, w każdym bądź razie, z ulgą widzę coraz więcej kwiatów w domach, w których bywamy na sesjach:) I coraz częściej widzę również rośliny od razu lokowane  w projekty architektoniczne.  Otwarci na świat i napływające idee wykorzystania roślin we wnętrzach napływające z wielu zakątków globu, znów zaczęliśmy dbać o swoich nowych zielonych lokatorów. Powszechnie znane draceny, beniaminki, paprotki czy maranty coraz częściej jednak można spotkać w towarzystwie roślin nawet egzotycznych. I to zarówno ziół jak i roślin typowo ozdobnych. O ziołach w naszym ogrodzie i w domu pisałam wielokrotnie. Dziś pokażę mojego osobistego "fioła" roślinnego domowego:) czyli nasze drzewa oliwne.


Już wiele, wiele lat temu marzyłam, żeby je uprawiać w domu. Wydawało mi się jednak to mało realne. Po pierwsze nie mogłam znaleźć w Polsce uczciwej firmy, która takie rośliny miałaby w ofercie i znała się na rzeczy, po drugie - wydawało mi się, że w naszym klimacie roślinki te nie przeżyją. Jakże się myliłam! :) Już teraz wiem, że oliwka europejska z powodzeniem sobie radzi w naszym kraju:) Dowodem są na to choćby nasze rośliny, które mają się świetnie! Wszystkie nasze oliwki pochodzą ze strony WLOSKIEROSLINY.PL i z czystym sumieniem polecam Wam i samą firmę i rośliny właśnie z tej strony. Po pierwsze ze względu na same roślinki - zdrowe, dobrze ukorzenione, zadbane, "zadomowione" w naszym klimacie.  Po drugie ze względu na bardzo fachowe doradztwo. Rośliny cytrusowe czy właśnie oliwki  zdawały się być dla mnie na początku tematem nie do ugryzienia. Po pierwszym telefonie do sklepu włoskich roślin wszelkie moje obawy prysły. To naprawdę żadna wyższa szkoła jazdy - każdy z nas może mieć oliwkę - o ile zapewni jej wystarczającą ilość światła i nie zaleje wodą.

 
 


Z wzajemną sympatią:) mieszkamy więc sobie z klimatycznymi oliwkami. Ze "starej" ekipy znanej już powszechnie mamy jeszcze w domu beniaminka. No i stado ziół. Większość naszych roślin  zaparkowałam w bardzo dużych ceramicznych donicach, o które pytaliście już w poprzednim poście.  To donice z castoramy - ale natura zrobiła na nich swoje. Zaprawiła wiatrem i deszczami, więc wyglądających jakby miały dzieści lat:) i zostały przywiezione z samej Toskanii.  Lubię tego typu, vintage'owe klimaty. Ale wracając do samej NATURY...jesień nam się ostatecznie zadomowiła...wieczory pełne ciepłego światła świec, w kuchni zapachy się panoszą niezmiennie od wielu dni...jakoś mnie wzięło na pichcenie:)

 


 


 




Kto zgadnie jaki MOTYW pojawi się w następnym poście? :)
Ciekawa jestem Waszych pomysłów. A także tego, co z NATURY zapożyczyliście do własnych wnętrz?. Co Wam się we współczesnych wnętrzach podoba, a czego nie lubicie? Czy czegoś Wam brakuje? czy za czymś tęsknicie? Czekam na Wasze opinie.
A dziś wracam już do redakcyjnej pracy. Pod koniec października udostępnimy kolejny jesienno/ zimowy magazyn. Wydanie świąteczne - tradycyjnie wyjdzie tuż przed samymi świętami:), zaś w tzw. międzyczasie - czyli w listopadzie, oddamy do Waszych rąk PREZENTOWNIK 2014 - czyli propozycje na prezenty dla bliskich.

Czekam na Wasze opinie co do naszych wnętrz oraz tego, jak dziś mieszkamy - i wysyłam poniedziałkowe serdeczności:)
Wasza październikowa, słoneczna czółnowa:)




Widoczne na zdjęciach:
  
Rośliny:

*oliwka europejska, forma drzewek - WLOSKIE ROSLINY www.wloskierosliny.pl
 
     
Tekstylia: 
*bawełniany pled toupe w warkocze ( na fotelu)  - HAMPTONS www.hamptons.pl
*poduchy z wilkiem, jeleniem, z motywem konika
  PRACOWNIA LUCY www.retrodom.blogspot.com
* pufa w paski, pokrowiec na fotel i podnóżek z Ikea Ektorp, roleta w paski - 
  DEKORIA www.dekoria.pl, tkanina ETNA
*podkładki pod talerz tekstylne, przeszywane pikowane, VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl
 
 
Inne
*duży srebrny lampion stojący przy komodzie Lene Bjerre, ceramiczny słój toupe  - WONDERHOME www.wonderhome.pl
* świeczki szpulki - NICZEGO SOBIE www.sklep.niczegosobie.com
* wianek jesienny z żołędziami, ozdobna misa świecznik na 4 tealighty - GREENDECO www.greendeco.org

 

poniedziałek, 22 września 2014

PASECZKI na jesienne snujeczki...

Niczym za magicznym dotknięciem czarodziejskiej różdżki - pokochałam jesień, odkąd tylko zamieszkaliśmy na wsi. Tak bliski kontakt z przyrodą - na co dzień i bez wysiłku, sprawił, że namacalnie poczułam się częścią cyklu świata.  To jedyny czas w przeciągu całego roku, gdy zapadam się w siebie najdalej i najszczerzej jak tylko można...w dobrym nastroju, nostalgicznie, w muzycznych rejestrach i z książkowymi gośćmi. Jest dobrze...Nawet czerwień, która ostatnio raczej drażni mnie we wnętrzach - jesienią wywołuje już tylko zachwyt, nic bowiem nie potrafi jej tak magicznie wyeksponować jak matka natura. No cóż, jak co roku o tej porze, po prostu snuję się po świecie ZAKOCHANA...w pani jesieni, w dniach o niskim słońcu, w wiatrach zza siedmiu mórz i kluczach ptasich na niebie. I nawet największy zawodowy kosmos i pośpiech tego stanu nie zmieni. W domu kolorystyczny błogostan i ukłon ku wyciszonym morskim plażom, kamiennym zboczom i wieczornej szarówce.....Ciepło, spokojnie, jasno. LEWITUJEMY rodzinnie w niezwykłej/zwykłej codzienności:) I choć to nadal z lekka zwariowany czas, bo równolegle do owej codzienności robimy zamówione sesje zdjęciowe: Wielkanocne, Bożonarodzeniowe, wiosenne, letnie, na przyszły już rok:) - to i tak ZAUWAŻAM bardzo świadomie, że wokoło piękna złota nadejszła wiekopomna:) Słoneczna...moja.



 
 

 

 








 
 

Wprowadziłam do wnętrza sporo ciepłych odcieni - kamienia, toupe, jasnego beżu. Poprzeplatane z barwą rafii, hiacyntu czy rattanu  stanowią pomost pomiędzy latem i wspomnieniem wakacji, a jesienią, która karmi cały świat ciepłą kolorystyką. Nie obyło się bez pasków:) W zeszłym roku pokazywałam wam serię "Amelie" z Dekoria - w bardzo drobne paseczki. No cóż - mam do tego motywu zdecydowanie słabość i nawet z nią nie walczę. Lubię uzupełniać przestrzeń paskowymi dodatkami. W tym roku zaś przepadłam widząc spełnienie moich wieloletnich poszukiwań. Bo wydawać by się mogło, że znalezienie tekstyliowych dodatków w grubsze paski 1 cm/1 cm -  bardzo jasne w odbiorze,  to bagatelka....No nie do końca:)
Oczywiście znów znalazłam je w Dekoria ( tkanina QUATRO - 4 warianty kolorystyczne: jasny beż, szary, czerwień, granat), złożyłam najszybsze zamówienie świata i tymże sposobem, mój biedny Paweł musiał około tygodnia  wysłuchiwać babskich zachwytów nad naszą nową roletą, poduchami i pokrowcami...Prawie święty człowiek:) Paseczki idealnie wpisały się w jesienny powolny spleen, a gdy już się na nie nagapię i wprowadzę w stan zen - podążam w stronę ZAKRĘTU:) Brzmi tajemniczo, ale to po prostu kamienne zejście do głównych drzwi. Chodnik ukończony! Było rodzinne huczne otwarcie, TANIEC radości pani domu:), przecięcie wstęgi, mowy oficjeli, szampany, orkiestra - i takie tam:):):) Paweł skończył pracę i doprowadził nasze czółnowe Avenue wprost do wycieraczki. No i cóż...trzeba było wokół owego chodnika w jeden dzień zorganizować ogród. Żeby podkreślić rangę mężowskiego projektu. No to ...dzieści roślinek zasadziłam:).  Wyszło nieźle, prawda? jakby od zawsze tu po prostu rosły:)
 


 





 
 


 
 
 
Jesienią to można jeszcze moi kochani sobie dydaktycznie pogadać z własnym psem, co to na wycieczki męskie się sam wybiera i wraca uflańdrany niemożebnie i bezwstydnie, można podziwiać róże - które chcąc jeszcze nas zadziwić kwitną niczym wariatki, można zapatrzeć się w zachwycie na dzikie winko i marcinki, poobserwować rudzielca o poranku wracającego z łowów..i pomyśleć też można sobie, że ŚWIAT JEST PO PROSTU PIĘKNY:)...prawda?



 
 
 
 
 

 
 

Na zakończenie już - ...pojawiające się niczym duch w dzisiejszych zdjęciach  kalosze stanowią zapowiedź treści następnego posta...i dla ułatwienia - post nie będzie o kaloszach:) ani o szalonych tańcach w kaloszach....ale o tematyce wnętrzarskiej.  To jak? Pokusicie się o rozwikłanie zagadki?

Ściskam w jesiennym błogostanie:)
Wasze zielone czółenko:)

A nie! - jednak zanim się pożegnam, jesienną ot, od niechcenia wysnutą rozmowę z synem przytoczę:

 - mamo...a jak ja będę już duży to się ze mną ożenisz?
 - no... nie za bardzo mogę synku....po pierwsze, jako kobieta mogę wyjść za mąż, żenią się tylko chłopcy, a po drugie, widzisz, ja już mam męża.
/kosmiczne zdziwienie na twarzy Leonka/
 - NAAAAPRRAAAAWWWWWDEEEE????!!!!!!! a kto to jest mamusiu????
 - no tatuś...
 - achaaaaaa,....oj, no to spokojnie -  On się nam na pewno zgodzi

:):):):):):):):):):):):):)

To już teraz naprawdę PA PA!!!!:) Udanego tygodnia wszystkim !


Widoczne na zdjęciach:
  
Skorupy  i inne stołowe akcesoria:)
* srebrna maselniczka glamour, wiklinowe podstawki/tace pod talerze
Riviera maison - HAMPTONS www.hamptons.pl
* drewniana decha z nożem do serów, miseczki w warkocze  - DEKORIA - www.dekoria.pl
* porcelanowe kubeczki wysokie w paseczki beżowe, dzban biały  - Lene Bjerre -  LEBEAUTIFULLYwww.livebeautifully.pl
* talerzyki szare w gwiazdki - GREEN GATE/ AHOJHOME www.ahojhome.pl
* kieliszki z grubego szkła, sztućce z rzeźbionymi reęojeściami
   DESIGN BY WOMEN www.designbywomen.pl
     
Tekstylia: 
*poduchy, siedziska, koszyczek na pieczywo, roleta- tkanina QUATRO
  DEKORIA www.dekoria.pl
* pokrowiec na fotel i podnóżek z Ikea Ektorp -  DEKORIA www.dekoria.pl, tkanina ETNA
*podkładki pod talerz tekstylne, przeszywane pikowane, VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl
 
 
Inne
*duża lampa stojąca na komodzie  - Armonia www.armonia.pl
* kosz i taca wyplatana z hiacyntu - TK MAXX
* kalosze w gwiazdki - ZALANDO
* zawieszka ptaszek drewniany - OLDVICARAGE www.oldvicarage.pl
*lampiony wysokie srebrne SODO www.sodo.pl