czwartek, 4 września 2014

OCIEPLENIE kamieniem i MAJECZKA :)

No tak, tytuł trochę karkołomny:), ale za chwilę wybrnę z niego zdjęciami.
Ocieplenie kamieniem to nic innego jak moja ostatnia roszada kolorystyczna w domu. Srebrzystości i szarości na jakiś czas pousuwałam z zasięgu wzroku. Zdecydowanie potrzebuję cieplejszych barw...nie wiem, być może to kwestia pukającej do drzwi jesieni, być może kwestia coraz częściej używanego kominka, mojego bezdechu zawodowego z przepracowania, albo najzwyklejszego w świecie kobiecego "muszę zmienić". W każdym bądź razie, sporo u nas koloru zwanego "kamiennym", taupe, beżem ...jak kto woli.

 
 
 
 
Barwy ziemi to chyba jedne z najbardziej przyjaznych i kojących duszę odcieni, po które tak chętnie sięgamy. Nie przypadkowo znajdują się w wielu SPA  :) O naszych kolorach, którymi w ostatnich tygodniach poubierałam dom, opowiem w następnym poście. Dziś jestem u Was tak na szybko, z poranną kawą, sekundą odpoczynku, wyłączonym choć na chwilę maleńką telefonem firmowym i MAJECZKĄ, jak ją roboczo nazwaliśmy - do oddania w dobre ręce. Kochani - może ktoś chciałby maluśką kicię? Paweł z Leosiem uratowali ją w zeszłym tyg. od śmierci. Przypuszczamy, że chyba jej mamie coś się stało, bo trudno mi uwierzyć w to, żeby kocica zostawiła swoje dziecko dobrowolnie. W każdym bądź razie - malutka jest ...malutka, krucha, urocza, baaardzo pogodna, tuląca i w ogóle taka, jak z najlepiej nakręconej reklamy:) Interesuje się prasą kobiecą i najnowszymi trendami w obuwnictwie:), lubi pomyśleć, popatrzeć w oczy i oczywiście dobrze zjeść. Nauczyliśmy ją już korzystania z kuwety.  Bardzo zależy nam żeby znalazła dobry dom. Sami mamy już 3 koty i psa wielkości cielaka:). Czy ktoś z Was chciałby zatem mieć nowego prześlicznego członka rodzinki??



  


 
 


Do Trójmiasta czy w okolice Kaszub kicię dowieziemy, ale jeśli mieszkacie gdzieś dalej - też nie problem - na pewno coś wymyślimy:) Liczę na Was:) Jeśli ktoś NAPRAWDĘ chce wziąć kotkę, proszę o kontakt na maila: greencanoe@interia.pl

Ciepło beżowo "kamienne" uściski:)
Wasza zielona ZAMIAUUUUkowana:)

UWAGA! MAMY JUŻ DOM DLA MAJECZKI:):):)proszę już nie pisać maili, kicia już ma rodzinkę.




Widoczne na zdjęciach:
 
Skorupy  i inne stołowe akcesoria:)
 * filiżanka porcelanowa,
   GREEN GATE/ AHOJHOME www.ahojhome.pl
* talerzyk w gwiazdki, łyżeczka, podkładki bawełniane na stół taupe  VIILA NOSTALGIA    www.villanostalgia.pl
*doniczka z napisami,  LENE BJERRE Wonderhome www.wonderhome.pl
     
Tekstylia: 
*roleta, siedziska, w paski biało beżowe
  DEKORIA www.dekoria.pl
tkaniny: QUADRO 
 
Inne
*koszyk z hiacyntu TK MAXX
*lampy białe- allegro
*abażury - IKEA
*świeczniki - Westwing

Meble
*stół dębowy biały - DARO MEBLE www.daro-meble.pl
*krzesła bukowe białe-  allegro
*kredens - 100 latek allegro
 


wtorek, 26 sierpnia 2014

MĘSKI czynnik...

Wróciłam. Uffff.....zmęczona, natchniona, zainspirowana i oczarowana - ludźmi przede wszystkim.
Oczywiście, że zachwycały wnętrza i ogrody - ale to gospodarze domów złapali mnie za serce i oczarowali swoim optymizmem, kreatywnością, życzliwością...praca w ich obecności była po prostu czystą przyjemnością! Kochani - wszystkim Wam, u których byłam - nie tylko posiadaczom blogów - dziękuję za dobre nastawienie, za pomoc, za wspólne przygotowania...Jestem wdzięczna losowi, że mogłam Was poznać!

 
Tysiące kilometrów, bliska znajomość z polskimi autostradami i postojami na bramkach:), przemyślenia w trakcie wielogodzinnych podróży. Wiecie co? Dobrze jest czasami pobyć samemu ze sobą, dobrze jest pobyć z dala od domu - zatęsknić za bliskimi, za swoimi kątami, popracować mocno i ...popatrzeć z dystansu na własny świat, docenić to jak się żyje:) Lubię taki styl pracy - bo wracam przepełniona planami, zainspirowana innymi ludźmi, wyciszona i nakręcona jednocześnie:)! Było po prostu cudnie!
 
Kiedy tak mknęłam szosami do domu - miałam sporo czasu na podsumowanie wszystkich zdjęć, na wspominki. I w trakcie owych wspomnień uświadomiłam sobie, że we wszystkich, ale to dosłownie - we wszystkich domach, w których pracowałam - wspaniałe babki miały niesamowite wsparcie w postaci swoich partnerów czy mężów. Bardzo rzadko piszemy na blogach o naszych mężczyznach, prawda? :) Fakt - to blogi wnętrzarskie, dekoratorskie, hobbystyczne...ale za naszymi pasjami często gęsto twardo murem stoją przecież nasi mężowie, partnerzy, faceci po prostu. Ci sami zresztą na których tyle razy się wkurzamy o różne takie tam mniejsze i większe...:)
 
Mężczyźni, którzy mnie gościli, wykonali w swoich domach mnóstwo prac, bądź na nie po męsku zarobili. Wspierali swoje kobiety w najróżniejszych, czasami karkołomnych projektach wnętrzarskich:), przeprowadzali remonty na HURA, odnawiali, przestawiali, doradzali, SŁUCHALI:), znosili narzekania czy kolejne wytyczne ...cisi bohaterowie po prostu:). To ja w takim razie chciałabym tych, których miałam okazję osobiście poznać, a których żony piszą blogi - dziś wychwalić pod niebiosa. Nie mam ich na zdjęciach w większości przypadków - więc pokażę migawkowe zdjęcia z ich domów.  Dziewczyny, o których dziś również napiszę, a które znacie na pewno z blogowego świata to KLASA sama w sobie. Wszystkie pełne pomysłów, bardzo pracowite, kreatywne, mądre i śliczne:) Ale na bank nie znacie jednak ich mężów i nie wiecie co to za wspaniałe chłopaki:) Więc Wam opowiem - bo po prostu nie wytrzymam, jeśli tego nie zrobię:) 
 
 
 
"Szafę Tosi"  prowadzi Julia. Eteryczna, filigranowa, śliczna, mądra, uśmiechnięta i dobra. Wygląda niczym słodki elf:) Pisząca tak lekką ręką, że jej posty się zwyczajnie pochłania. To blog o życiu, o byciu mamą, o marzeniach...o tym co ważne ale i o tym co  ładne:) Julka ma bardzo wysmakowany gust, dzieli się  z czytelnikami  swoimi odkryciami ze świata designu dla dzieci, a ostatnio pokazuje również skrawki ich nowego rodzinnego domu. Przy Juli zaś niczym dąb stoi Adam. FACET przez prawdziwe F:) Opanowany, skupiony na rodzinie, ciepły i silny wewnętrznie jednocześnie. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie jego zaangażowanie w budowę ich domu...No wziął i dla żony i dzieci go po prosu wybudował :) Zaplanował od podszewki, dogłębnie zbadał tematykę każdego budulca i technologii, poszukał wszelkich materiałów, zamówił, uczestniczył w samej budowie...a wszystko w pół roku! A gdy o tym opowiada...najzwyczajniej promienieje:) Wiem od Juli, że Adam to prawdziwa głowa rodziny, że można na nim polegać niczym na Zawiszy, że nigdy nie zawiódł. Adam - ja dziękuję Ci za super rozmowy, za dobrą atmosferę, za pomoc na każde moje piśnięcie choćby, ...jesteś niesamowicie pogodnym człowiekiem:). Dziękuję Ci też za to, że mogłam sobie z dziką przyjemnością popatrzeć jak cudnie okazujesz uczucia swoim bliskim....No i wybudowałeś dla nich naprawdę wspaniały dom! Po prostu SZACUN:)

 




 U Magdy i Tomka byłam już kolejny raz. Wróciłam po 2 latach - a poczułam się tak, jakbym dopiero co wczoraj jadła słynny Madziowy żurek ( najlepszy na świecie daję słowo honoru). Madzia to dla mnie IDEAŁ gospodyni domowej - w dobrym, nowoczesnym tego słowa znaczeniu. To, co ta dziewczyna wyczynia w kuchni - nadaje się do książek:) ( Magda zresztą napisała cudowną książkę o pieczeniu ciasteczek świątecznych, TUTAJ możecie ją zobaczyć lub sobie kupić) Ujęła mnie od razu za serce,  niesamowitą szczerością i dobrocią - którą czuje się od niej już od pierwszych sekund poznania. Po prostu wiesz, że możesz zaufać, podzielić się swoim życiem, pogadać szczerze,  tak najprawdziwiej jak się tylko da. Przy tej ślicznej dziewczynie od wielu lat stoi murem ten sam przystojniak:) Powiem Wam jedno - dobrze jest sobie na nich popatrzeć:) I posłuchać:) I poczuć, że słowo RODZINA ma taką moc, że nic na świecie nie jest w stanie tego ruszyć. Tomek to tytan pracy i bardzo zaangażowany tata. Bardzo skupiony na rodzinie, pełen pogody ducha, towarzyski:) i przemiły. A jego ostatni wyczyn -  pokoik dla syna - jest tak zrobiony, że czapki z głów! Stałam i patrzyłam niczym osłupiała - jest bowiem wyniuniany do ostatniego szczegółu:) Tomek - no co ja Ci będę pisała...po prostu bardzo, ale to bardzo Cię lubię i szanuję - za wszystko. Za to jakim jesteś tatą dla Franka i dla Kalinki,  za to jak dbasz o Madzię...za to że czuję od Ciebie prawdę w tym co robisz. Uściski wysyłam Ci ogromniaste!



 
 

 
 
Kasia i Arek, u których spędziłam kilka dni przyjęli mnie iście po królewsku:) Gdybym miała ich określić jednym słowem powiedziałabym: MARZYCIELE:) Ale nie tacy zwykli...to są marzyciele bez granic! :) I na dodatek swoje marzenia przemieniają w czyny. Uwielbiam przebywać w obecności takich osób jak oni - bo dają tyle dobrej energii i takiego kopa do pracy:), że żadne stosy poradników pt. jak realizować swoje plany - nie są w stanie ich przebić. Kasia chyba nie potrafi choćby kilku sekund posiedzieć bezczynnie:) Z głową pełną pomysłów, robi jednocześnie kilka rzeczy, pysznie gotuje, w tzw. międzyczasie popełnia śliczne dekoracje sezonowe, zajmuje się małym Bartusiem, wymyśla nowe projekty do domu czy ogrodu. No i słucha pochwał:) Od męża. Musicie bowiem wiedzieć, że Arek wychwala swoją żonę wszem i wobec, głośno, często i prawdziwym podziwem w głosie. Miód na serce:) A do tego realizuje wszystkie Kasi pomysły albo bardzo jej pomaga:) Popatrzyłam sobie z boku na to jak płynnie się wymieniają przy opiece nad małym Bartkiem, jak bardzo Arek angażuje się w domowe sprawy, po męsku załatwia w mig co męskie, wspiera dobrym słowem w kobiecych zajęciach, ...jak uważnym  jest słuchaczem i skromnym człowiekiem. Bo to, że wykonał własnoręcznie większość prac w domu, to że wybudował magiczną altanę, że jest bardzo pomysłowy, pracowity i konsekwentny to według niego samego przecież nic wielkiego:) Arku - jesteś dla mnie supermenem:)! To jak bardzo okazujesz uczucia swojej rodzinie - to jak wiele pracy włożyłeś w Wasz dom, to jaki jesteś pracowity i jak bardzo wspierasz Kasię słowem i czynem w jej marzycielskich pomysłach - zasługuje według mnie na prawdziwy podziw. Kłaniam ci się tak nisko, jak tylko umiem.:)







 
 
Śmiejemy się często z Lucy, że jesteśmy bratnimi siostrami. A to dlatego choćby, że w trakcie rozmów telefonicznych kończymy za siebie nawzajem w pół zdania, albo robimy te same rzeczy w tym samym czasie - nie mając o tym pojęcia. Gdy zamawiam u niej elementy dekoratorskie do stylizacji czy poszewki - nie muszę zbyt wiele tłumaczyć, Lucy i tak wie dokładnie o co mi chodzi:). To niesamowita dziewczyna, z ciepłym uśmiechem na twarzy, z mądrym spojrzeniem i z duszą tak barwną, że tęcza przy niej wysiada:) Spędzając z nią czas czułam się naprawdę niczym z siorką:) Przy takiej kochanej dziewczynie nie mogłoby nie być równie uroczego faceta. No i oczywiście jest:). Janusz. Na pierwszy rzut oka spokojny...myślisz sobie - obserwator........, ale to tylko przykrywka:) Już po krótkiej wymianie zdań wiadomo - to najprawdziwsza dusza towarzystwa!:) Bije od niego taka radość życia, energia i dobre nastawienie do ludzi - że nie sposób się tymi dobrami nie zarazić:) Jeśli dodam do tego, że gotuje niczym najlepszy mistrz kuchni, zna się na budowlance i innych męskich takich czynnościach co to my nie wiemy o co chodzi, oraz że wyczarowuje dla kochanej żony remont łazienki dosłownie w kilka dni:) - to jawi nam się jakiś IDEAŁ, prawda? :):):):) ,  Janusz - bardzo Ci dziękuję za pyszności wszelakie, za przemiłe towarzystwo, za pomoc, za pogaduchy:) Liczę na to głęboko, że nie jeden raz było nam tak pogadać i się pośmiać:) Płyty oczywiście też odsłuchałam - drąc się w trakcie jazdy na całe gardło:)
 
 



 
 Na końcu opowiem Wam o Izie i Pawle, do których przyjechałam wracając już do domu. A którzy to przyjęli mnie suto zastawionym stołem, wypięknionym na błysk cudnym mieszkaniem i takim spokojem i błogością panującą w całym domu, że ruszyłam w dalszą trasę niczym po najlepszych zajęciach relaksacyjnych w spa:) Iza prowadzi pogodnego bloga o byciu mamą. Jest bardzo zaangażowana w kreatywne wychowywanie ich synków, prowadzi również zajęcia twórcze dla innych dzieci. Jeśli macie dzieciaczki - zajrzyjcie do niej koniecznie, to skarbnica pomysłów! We wszystkim bardzo wspiera ją mąż. Zawsze obok, zawsze chętny do pomocy, czuły, opiekuńczy, a jednocześnie po męsku  - szarmancki i skupiony opiekuńczo na swoim "gnieździe" :) Paweł zaimponował mi niesamowitym podejściem do synków - to po prostu tata na medal! W trakcie zdjęć świetnie się z nimi bawił, ale wiem od Izy, że również na co dzień spędza z synami bardzo dużo czasu i poświęca im ogrom swojej uwagi -  mimo etatowej pracy i innych męskich obowiązków. Pawle - cieszę się, że mogłam Cię poznać i jestem pewna, że Twoje zaangażowanie w wychowanie synków już niedługo przyniesie świetne plony, już teraz to widać - macie cudownych chłopaków!:)






Nietypowy dziś post, prawda?:) - powinnam teoretycznie napisać o wnętrzach, w których byłam...ale myślę sobie, że o każdym z wyżej wspomnianych domów przeczytacie w przeciągu najbliższych kilku miesięcy w "Moim mieszkaniu", a o męskich bohaterach - warto wspomnieć już dziś. Tak swoja drogą, mam nadzieję dziewczyny, że docenianie bardzo te swoje drugie połówki???:):):):):)
I żeby nie było - jeszcze o jednym mężczyźnie dziś napiszę. Po powrocie do domu zastałam świeżo skoszoną trawę w ogrodzie, zagospodarowaną już na jesień ogromną rabatę, wykonany kolejny etap chodnika kamiennego i czekający na nas dom wysprzątany na błysk:) Moja druga połówka znosi dzielnie wszelkie nawet najbardziej szalone czółnowe projekty, wyjazdy, sesje, przydomowe budowy, przeróbki, remonty itd. Pomaga mi w kwestiach graficznych, wspiera w pracy, popycha twórczo do przodu. Gdyby nie On - byłoby mi o wiele trudniej prowadzić firmę i być jednocześnie radosną mama i żoną. Kochanie-  dziękuję:)
Przeczytałam kiedyś takie fajne hasło: " JESTEM MATKĄ...a jaka jest Twoja SUPER MOC???" :):):):):)

pozwólcie, że je sparafrazuję:

"JESTEM MĘŻEM WNĘTRZARSKIEJ BLOGERKI
.... a ile Ty potrafisz znieść??:):):)"

To co?  - może napiszecie mi dziś dziewczyny o swoich SUPER MĘŻCZYZNACH??? Zapomnijmy na chwilę o przysłowiowych skarpetkach rzuconych w kat:), a pomyślmy-  za co ich kochamy i co muszą znosić w związku ze swoimi szalonymi, twórczymi kobietami? :) Za co ich podziwiacie?
 
 Tak na pożegnanie chciałam Was jeszcze pokierować do super projektu: zajrzyjcie TUTAJ koniecznie. Można wesprzeć budowę domu dla kózek z Jolinkowa, o którym pisaliśmy w magazynie Green Canoe Style, a na ów dom kozy BARDZO czekają. Zostało jeszcze do wpłaty tylko kilka tysięcy złotych - jeśli pojedynczo wpłacimy nawet po kilkadziesiąt złotych to wspólnie damy radę! Jola to niesamowita babka- nie poddaje się w trudnych sytuacjach, kocha swoje zwierzaki z całej siły, naprawdę warto jej pomóc!


 


Kochani - zmykam już, jadę na kolejne zdjęcia:) Ale obiecuję, że już wkrótce post...jesienny tak naprawdę:) Wprowadziłam do domu nowy kolor, wyjęłam ciepłe pledy - zaziębiło się tu na Kaszubach na dobre. Ale to za chwilę, za kilka dni - a na dziś do szybkiego zobaczenia! Czekam na Wasze opowieści o prawdziwych chłopach, których macie obok siebie.

z uściskami, Wasza czółnowa:)
 
 

środa, 30 lipca 2014

Na wyciągnięcie ręki.

Często od Was słyszę, że łatwo mieć wokół siebie bujną zieleń, gdy dysponuje się dużą powierzchnią - np. ogrodową. A co z osobami mieszkającymi w blokach? No jak to co? BALKON lub taras :):):) moja odpowiedź na wszystko. "Nie mam ładnego miejsca do odpoczynku"... - zrób przytulny kącik na balkonie. "Nie mam wokół siebie kwiatów" - zasadź na balkonie. "Nie mam świeżej zieleniny" - zrób mini warzywnik na balkonie, albo załóż na nim zielnik. To nie jest żadna wyższa szkoła jazdy:) Wystarczą donice, POMYSŁ - jakaś dekoracyjna idea przewodnia,  no i chęci. Taki zielnik na wyciągnięcie ręki zrobiłam  tym roku właśnie na naszym tarasie. Z LENISTWA :) No co będę podawała Wam nieprawdziwy powód jeśli właśnie moje "niechciejstwo" latania co chwilę do warzywnika na końcu działki stało się iskrą do stworzenia tarasowego zielnika:)? Owszem, mamy w ogrodzie duży zielnik, prawdziwie ogrodowy - ale ten tarasowy podręczny służy mi tak na szybko i mam w nim zasadzone zioła, których używam najczęściej: bazylię, oregano, macierzankę, rozmaryn, kolendrę. Latem bazuję kulinarnie na świeżej zieleninie - lubię mieć ją po prostu pod ręką. Na balkonach urosną wam właściwie wszystkie popularne zioła. Niegdyś na 7ym piętrze miałam istny ziołowy zagajnik - a rozmaryn wsadzałam nawet w kwiaty kwitnące ( warunek by z niego korzystać kulinarnie jest taki, że nie podlewamy owych mieszanych nasadzeń nawozami chemicznymi) W naszym tegorocznym tarasowym zielniku jeden z rozmarynów osiągnął wielkość 80 cm:) Jest naprawdę wysoki i pysznie się rozpycha pomiędzy lawendą i kolendrą:) Nowe zioła dosadzałam całkiem niedawno. Wykorzystałam do tego moje ulubione proste szare donice, które pięknie kolorystycznie podbijają ziołowo/prowansalski/wakacyjny charakter tych roślin. LUUUUUUUBIĘ bardzo takie właśnie klimaty:) Nawet nasze sierściuszki się tu cudnie wkomponowały - jak na zamówienie.

 

 


 
Powyższe zdjęcie przedstawia moje słynne już w necie:) mrożone KOSTKI ZIOŁOWE. Kilka lat temu wymyśliłam fajny sposób by zimą poczuć letnie dni:) Starsi czytelnicy znają je już dobrze. Do gorącej zimowej zupy wkładam na sam środeczek taką właśnie ziołową kosteczkę w kształcie serduszka lub kwiatka. Rozpuszcza się bardzo szybko od razu  napełniając pomieszczenie cudownym aromatem! Jak ją zrobić dowiecie się z TEGO postu.

  
 Nie wiem jak Wy - ale w tak upalne dni praktycznie nie gotujemy obiadów. W ogóle nie mamy na nie ochoty. Ewentualnie chłodniki jeszcze mogą się na stole zdarzyć :). Ale złapałam się na tym, że właściwie tylko zajadamy się jakimiś przekąskami. Leo - owocami, warzywami, małymi kanapeczkami, my- talerzami rozmaitości ( tak nazywamy półmisek na którym układam różne rodzaje serów, winogrona, oliwki, kawałki kurczaka, warzywa, sałaty - no wszystko co można zjeść "na ząb". A do tego słoiczki z frykasami - borówką, żurawiną lub sosami, które sama robię na bazie  porzeczek zmieszanych z miętą. No i oczywiście wszelakie dipy ziołowe:) A na słodkie przekąski -  małe ciasteczka ze śliwkami - w sobotę przywiozłam mnóstwo owoców z ryneczku:) Od słońca i żaru uciekamy pod nasze dęby rosnące od strony lasu. Jest tam zdecydowanie chłodniej.....I tak, zajadając różne różności można przeżyć:)


 




 
 
 
Na koniec prasowe ogłoszenie czółnowe:)- w obecnym "Moim mieszkaniu" znajdziecie kolejną sesję naszego studia. Tym razem materiał przygotowaliśmy w  ogrodzie "wykorzystując" :):) jako modelki "ładniejszą"część rodzinki:). Drugą część tej sesji znajdziecie w kolejnym,  wydaniu Mojego mieszkania. A na najbliższe dni do obejrzenia są letnie klimaty indygo.
 
 






 
Ściskam Was.....serdecznie ( nie napiszę ciepło - bo biorąc pod uwagę obecne temperatury byłoby to przesadą:) Już za chwilę będę ODJECHANA :) Ruszam w trasę w Polskę na kolejne sesje i projekty. Także jeśli zobaczycie małą, zakręconą blondynkę w dużym samochodzie z którego wystają przeróżne rzeczy po bokach i która śpiewa na całe gardło w trakcie jazdy - to będę ja:) Pomachajcie mi, być może naprawdę spotkamy się na trasie:)
 
Udanych urlopów, odpoczynku, radości, pyszności na letnich stołach, i czego tylko jeszcze sobie na ten czas życzycie!!!
Do usłyszenia niebawem:)
Wasza zielona czółnowa.
 
 
 
Widoczne na zdjęciach:
 
Donice
* szare doniczki do ziół, lawendy, kosz druciany na owoce - NICZEGO SOBIE www.sklep.niczegosobie.com
  
Skorupy  i inne stołowe akcesoria:)
* drewniana tarka do sera typu parmezan, przetwory domowe z "Kazimierskiego składu towarów": borówka żurawina -  GALERIA LAWENDA www.galerialawenda.pl
 * miseczki porcelanowe, kubeczki, talerze INDYGO w kwiatki, butelka na kompot
   GREEN GATE/ AHOJHOME www.ahojhome.pl
* sztućce z porcelanowymi rękojeściami, stojak na talerze  VIILA NOSTALGIA    www.villanostalgia.pl
* kieliszki z grubego szkła, świecznik
   DESIGN BY WOMEN www.designbywomen.pl
* talerze szare ARMONIA www.armonia.pl

     
Tekstylia: 
*poduchy, siedziska, obrusy, bieżniki, koszyczek na pieczywo, serwetki-
  DEKORIA www.dekoria.pl
tkaniny:
siedziska jasny szary ETNA 705-90
siedziska, bieżniki granat/indygo/szafir - JUPITER 127-61
bieżnik, wykończenie koszyczka na chleb - krateczka - BRISTOL 126-69
 
Inne
*fotel z technorattanu LENE BJERRE  - WONDERHOME www.wonderhome.pl
* kapelusz ogrodniczki :) GARDEN GIRL - AGO HOME www.agohome.pl